OPTYMALNI

Dr Jan Kwaśniewski

 
Dr Jan Kwaśniewski urodził się 10 czerwca 1937 r. w Kielcach. Tam ukończył liceum im. Stefana Żeromskiego. Następnie studiował w Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Od 1965 r. pracował w Ciechocinku. Jest dietetykiem i specjalistą I i II stopnia  z medycyny fizykalnej. W ciągu ostatnich 35 lat swojej długiej i żmudnej pracy, opracował i wprowadził do lecznictwa nowoczesną, optymalną metodę leczenia. Metoda ta wspomagana prądami selektywnymi, również jego autorstwa, jest coraz bardziej popularna nie tylko w Polsce ale i w wielu krajach świata. Leczenie oparte na wiedzy dr Jana Kwaśniewskiego stosowane jest w prywatnych gabinetach lekarskich zwanych Arkadiami, których jest już kilkadziesiąt w Polsce i w innych krajach. Dzięki ich funkcjonowaniu, uzyskuje się trwałe efekty lecznicze w wielu chorobach.
Dr Jan Kwaśniewski pracując w sanatorium wojskowym w Ciechocinku a następnie w założonej przez siebie Arkadii Zdrowia „Arkadia”, wyleczył wielu ludzi z szeregu ciężkich schorzeń dietą wysokotłuszczową i prądami selektywnymi.
Jest autorem szeregu prac z dziedziny kulturowych i cywilizacyjnych uwarunkowań zdrowia i choroby.

Podstawową zasadą żywienia się ludzi wg dr Jana Kwaśniewskiego jest zachowanie proporcji miedzy białkiem, tłuszczem i węglowodanami jak 1:3:1. Takie żywienie okazało się w praktyce bardzo skutecznym sposobem zachowania dobrego zdrowia a także leczenia wielu chorób, na które oficjalna medycyna jest bezradna. W Polsce i na świecie już kilka milionów ludzi żywi się zgodnie z tymi zasadami.
Dr Jan Kwaśniewski jest autorem opracowań, ponad tysiąc listów od ludzi schorowanych, którym udzielił informacji co jeść i jak jeść aby odzyskali oni zdrowie. Publikacje te dają również możliwość uzyskania wielu cennych informacji innym ludziom zainteresowanym tym nowoczesnym modelem odżywiania. Listy od poszukujących pomocy zebrał w wydaniu książkowym „Tłuste Życie”, którą napisał ze swym synem Tomaszem, inżynierem zootechnikiem. W książce „Żywienie Optymalne” dr Jan Kwaśniewski omawia przystępne  popularne zasady tej najlepszej diety, uczy czytelnika, kiedy jeść, jak jeść, co i ile, jak praktycznie stosować ją w codziennym życiu, jak wpływa to jedzenie na ludzi zdrowych i dlaczego można wyleczyć się nią z cukrzycy, miażdżycy i innych ciężkich chorób. Książka ta zawiera jadłospisy i przepisy kulinarne oraz tabele wartości odżywczych produktów spożywczych. Wnosi wiele nowych, cennych informacji i zaleceń żywieniowych i leczniczych. Dr Jan Kwaśniewski sformułował jasno zasady diety optymalnej, która w zasadzie nie jest dietą w powszechnym tego słowa rozumieniu lecz po prostu najlepszym dla organizmu człowieka żywieniem czyli żywieniem optymalnym. Stąd o ludziach ją stosujących mówi się, że są oni ludźmi optymalnymi. Z uwagi na tą nową i jakże skuteczną metodę leczenia, dr Jan Kwaśniewski ma wielu przeciwników ale i znaczenie więcej zwolenników. W 1999 r. Unia Kultury Polskiej we Wiedniu zgłosiła kandydaturę dr Kwaśniewskiego do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny.

Model optymalnego czyli najlepszego żywienia człowieka, dr Jan Kwaśniewski opracował ponad 30 lat te¬mu na podstawie ogólnie znanych zasad biochemii i fizjologii. Zasady tego żywienia zostały przebadane w doświadczeniach na zwierzętach, a następnie zastosowane do ludzi chorych. Spraw¬dziło się ono u ponad 1650 chorych, którzy przeszli przez prowadzoną przez prowadzoną przez Niego Akademię Zdrowia „Arkadia" i u wielu tysięcy lu¬dzi, z którymi zetknął się jako lekarz, a którzy zastosowali w praktyce żywienie optymalne.
Przed 20 laty udowodniono, że żywienie optymalne w żad¬nym razie nie szkodzi chorym, a w bardzo wielu przypadkach pomaga, co jest zgodne z wcześniejszymi obserwacjami innych badaczy.
Żywienie to daje szczupłą sylwetkę, przyczynowo usuwa więk¬szość chorób, znacznie przedłuża życie, szczególnie korzystnie wpływa na czynność umysłu, daje najwyższą wydolność psycho¬fizyczną organizmu, najwyższą wydajność pracy. Są narody zdrowsze i bardziej chore, bogatsze i biedniejsze, mądrzejsze i mniej mądre, długowieczne i krótko żyjące. Wszystkie te róż¬nice spowodowane są odmiennym, lepszym lub gorszym odży¬wianiem.                   
Ludzie spożywający więcej produktów pochodzenia zwierzę¬cego zjadają proporcjonalnie mniej produktów pochodzenia roślin¬nego. Objawem świadczącym o poziomie spożycia produktów po¬chodzenia zwierzęcego jest poziom kwasu moczowego w surowicy krwi. Wyższe spożycie produktów pochodzenia zwierzęcego daje wyższy poziom kwasu moczowego. Jeśli założymy, że o jakości życia decyduje głównie odżywianie, a produkty pochodzenia zwie¬rzęcego są dla człowieka bardziej wartościowe, to ludzie z wy¬sokim poziomem kwasu moczowego powinni być mądrzejsi, bo¬gatsi, powinni żyć dłużej i lepiej od ludzi z niskim poziomem kwasu moczowego. I tak jest istotnie. Potwierdzają to liczne ba¬dania przeprowadzone na dużych grupach ludzi.
Stwierdzono zależność między podwyższonym poziomem kwasu moczowego a przynależnością do wyższych klas społecznych. Stwierdzono, że im wyższy poziom kwasu moczowego, tym wyż¬sza inteligencja.
Najwyższy poziom kwasu moczowego zaobserwowano u pro¬fesorów wyższych uczelni w USA, jeszcze wyższy u profesorów o największych osiągnięciach naukowych i zawodowych.
Stwierdzono też, że wyższy poziom kwasu moczowego wystę¬puje u studentów niż u uczniów szkól średnich. A wiadomo, że na studia dostają się częściej ci uczniowie, którzy wykazują się większą wiedzą i wyższą inteligencją- A tacy z reguły lepiej się odżywiają. Wyższy poziom kwasu moczowego występował u studentów z lepszymi stopniami, większymi osiągnięciami w sporcie, z lepszymi zdolnościami manualnymi i z lepszym reflek¬sem,
Podobne zależności stwierdzono u osób zajmujących kierow¬nicze stanowiska w przemyśle i handlu, a u urzędników pod¬wyższony poziom kwasu moczowego łączył się z większą aktyw¬nością zawodową, szybszym awansem w pracy i niższą wagą ciała. U osób biernych, z poczuciem przeciążenia pracą, po¬ziom kwasu moczowego był niski, a cholesterolu wysoki. Podobnie ustalono wyższy poziom kwasu moczowego u kwalifiko¬wanych, rzutkich, dobrze zarabiających robotników i niski u ro¬botników mało zarabiających i mało zaradnych życiowo.
Z powyższych badań wynika dość oczywisty wniosek: jeśli człowiek swoje dochody mądrze zainwestuje we własny organizm, żywiąc się optymalnie, czyli najlepiej jak to możliwe, to po nie¬długim czasie uzyska wysoki poziom kwasu moczowego we krwi. A jeśli poziom ten będzie wysoki, to powinien znacznie poprawić się poziom jego inteligencji, a dzięki temu zwiększy on swoje osiągnięcia zawodowe lub naukowe, łatwiej będzie przyswajał wiedzę, łatwiej może dostać się na studia, uzyskiwać lepsze osiąg¬nięcia w sporcie, poprawią się jego zdolności manualne i refleks.
Będą to wnioski słuszne, aczkolwiek uzyskane rezultaty mogą być jeszcze o wiele bardziej korzystne, ponieważ żywienie opty¬malne jest znacznie lepsze niż to, które stosują obecnie ludzie z wysokim poziomem kwasu moczowego.
Po latach spotykał sporo moich byłych pacjentów, nawet byłych inwa¬lidów pierwszej grupy, którzy przekonani do zasad żywienia opty¬malnego są obecnie szczupli i zdrowi, doskonale sobie radzą w ży¬ciu, często pracują zawodowo i uzyskują wysokie dochody.
Książki dra Jana Kwaśniewskiego przeznaczone są głównie dla ludzi, którzy w praktyce stosują żywienie optymalne i prosili o opracowanie, które rozszerzyłoby ich wiedze na ten temat i zawierało konkret¬ne przepisy kulinarne. Ale z pewnością trafi ona także do tych, którzy z problemem żywienia optymalnego nigdy jeszcze się nie zetknęli.
Od zarania dziejów człowiek poszukuje najlepszej „instrukcji , obsługi" własnego organizmu, czyli żywienia optymalnego. Nie¬stety, do dziś wszystkie te poszukiwania okazały się bezowocne, a obecnie zalecane i stosowane sposoby żywienia przynoszą w praktyce bardzo duże szkody, tak poszczególnym jednostkom, jak i całym społeczeństwom. Wyłożone w niniejszej książce zasady żywienia optymalnego są właśnie taką prawidłową „instrukcją obsługi" organizmu. Żywienie optymalne — to dostarczanie orga¬nizmowi tyle i takich składników, które są mu potrzebne do pra¬widłowego, „bezawaryjnego" i długiego funkcjonowania. Wszyst¬kie produkty spożywane przez człowieka ponad te, uzasadnione potrzebami organizmu, są nie tylko niepotrzebne, ale wręcz szko¬dliwe.
Żywienie optymalne stosowane w praktyce powoduje, że czło¬wiek osiąga najkorzystniejszą dla siebie wysokość i wagę ciała, opóźnia dojrzewanie, znacznie wydłuża życie, zapewnia najwyż¬szą sprawność psychofizyczną, zwiększa odporność organizmu, co chroni przed chorobami i przed wieloma szkodliwymi czynni¬kami zewnętrznymi oddziałującymi na człowieka.
Człowiek prawidłowo żywiony przez całe życie jest szczupły i zdrowy, ma zdrowe zęby, nie choruje na miażdżycę, zawał i in¬ne choroby. Nie może zachorować na choroby stawów, nadciśnie¬nie, cukrzycę, zapalenie wyrostka robaczkowego, chorobę wrzo¬dową czy astmę oskrzelową. Nie może, gdyż wszystkie te choroby spowodowane są bezpośrednio lub pośrednio złym żywieniem, a to, co przyczynia się do dobrego zdrowia, tym samym wydłuża życie.
Żywienie optymalne, w pełni i całkowicie pokrywające po¬trzeby życiowe człowieka, nie tylko daje zdrowie fizyczne. Ma też zasadniczy i udowodniony wpływ na ludzką ,,psyche", gdyż powoduje prawidłową pracę mózgu. Człowiek prawidłowo żywio¬ny jasno i precyzyjnie myśli, analizuje, wnioskuje. Częściej oprócz pytań: ile? lub kiedy? zadaje sobie pytania typu: dlaczego? po co? w jakim celu? A prawidłowe myślenie i prawidłowa ocena włas¬nych możliwości i otaczających zjawisk powodują, że człowiek działa celowo, wybiera najlepsze sposoby dojścia do celu, osiąga najlepsze skutki najmniejszym nakładem energii. W każdym za¬wodzie, w każdym okresie historycznym i w każdym ustroju człowiek taki działa wydajnie i skutecznie, dzięki czemu potrafi zapewnić pokrycie swoich potrzeb i swojej rodziny. Czyż w obec¬nych czasach taki człowiek nie jawi się nam jako ideał? Czy każdy z nas nie chciałby nim być? A czy może? Z całą pewnością może! Musi tylko zmienić generalne zasady swojego odżywiania. Oto dlaczego należy i trzeba żywić się w sposób optymalny.
Aby ludzi, a zatem i całe społeczeństwa, przestawić na żywie¬nie optymalne, trzeba przede wszystkim wiedzieć, jakie produkty są najbardziej korzystne w żywieniu i te należy wytwarzać. Trze¬ba też wiedzieć, jakich produktów nie powinno się jeść, a zatem i wytwarzać. Po zdobyciu takiej wiedzy należałoby zorganizować produkcję, przetwarzanie, uszlachetnianie i dystrybucję tej żyw¬ności, która spełnia wymogi żywienia optymalnego, a zaniechać całkowicie produkowania wszelkich innych produktów spożyw¬czych.
Mówiąc skrótem, można stwierdzić, że człowieka stworzył ogień. To nie przesada.
Przez wiele tysięcy lat ludzie odżywiali się głównie produktami pochodzenia zwierzęcego. Do pewnego czasu były one jadane przez człowieka w stanie surowym. Ujarz¬mienie przez człowieka ognia pozwoliło poddać je obróbce ter¬micznej (pieczenie, gotowanie, wędzenie), dzięki czemu stały się one znacznie bardziej wartościowe dla człowieka, gdyż ,,nadtrawione" przez ogień oszczędzały energię i białko. Dzięki ogniowi człowiek miał żywność znacznie lepszą od najsilniejszych dra¬pieżców. Żywność ta, jako nowa jakość, dała określone skutki. Stała się właśnie główną przyczyną rozwoju mózgu u naszych praprzodków i zajęcia przez człowieka dominującego miejsca w przyrodzie.
Ale równocześnie ten sam ogień miał dla człowieka znaczenie niszczycielskie.
Większość produktów pochodzenia roślinnego jest w stanie surowym dla człowieka niejadalna. Bez znajomości ognia człowiek by ich nie spożywał. Jednakże poddanie tych produk¬tów obróbce termicznej spowodowało, że stały się one dla czło¬wieka możliwe do spożycia. Ziaren traw i dzikich zbóż człowiek nie mógł strawić, ale roztarte i upieczone na gorących kamieniach placki z tych ziaren już zjeść mógł. W sytuacji, gdy tryb życia stawał się bardziej osiadły niż koczowniczy, ludzie w coraz więk¬szym stopniu zaspokajali głód produktami pochodzenia roślinne¬go. Ale to nie oznacza, że były one i są dla człowieka dobrym produktem spożywczym. Wręcz przeciwnie. Produkty, których na surowo nie zjada wilk, lis czy kot, są również niejadalne dla czło¬wieka, nawet po przetworzeniu. Powszechne wprowadzenie do spożycia produktów pochodzenia roślinnego było przyczyną bio¬logicznej degradacji rodzaju ludzkiego, stało się przyczyną utraty odporności i chorób. Tylko powrót do żywienia optymalnego dla człowieka, opartego głównie na produktach pochodzenia zwierzę¬cego, może poprawić stan zdrowotności ludzi, a także podnieść na wyższy poziom wszystko, co wiąże się z działalnością czło¬wieka.                  
             „Z potraw, które się zjada, powstają wszystkie choroby ludz¬kie" — tak napisał Herodot. Powyższe twierdzenie należy rozumieć dosłownie. Naczelną przyczyną prawie wszystkich cho¬rób jest niewłaściwe odżywianie, niedostosowanie go do potrzeb organizmu człowieka.
Weźmy przykład z dziedziny techniki. Każda maszyna może pracować długo i wydajnie, jeśli będzie zbudowana według do¬brego projektu, z dobrych materiałów, dobrymi metodami, a w procesie eksploatacji będzie miała zapewnioną dobrą obsługę, dobre części zamienne, odpowiednie dla niej paliwa, oleje i inne ważne składniki. Do maszyny tej powinny być dostarczane takie części, jakie są do niej potrzebne, takie paliwa i oleje, do których jest dostosowana. Ważne jest, by te, owe ,,główne składniki odżyw¬cze" owej maszyny, były dostarczane wówczas, gdy są potrzebne, i to w najkorzystniejszych ilościach i proporcjach. Każdy błąd w zaopatrzeniu i obsłudze maszyny musi spowodować określone zaburzenia w jej czynnościach lub uszkodzenie. W organizmie człowieka choroby są wywoływane właśnie przez takie zaburze¬nia w dostawie niezbędnych składników odżywczych. Te same prawa chemii i fizyki, które człowiek wykorzystuje i stosuje w technice, mają także zastosowanie do życia zwierząt i ludzi. Każdy błąd w ,, obsłudze" własnego organizmu musi spowodować i po¬woduje określone zaburzenia w jego funkcjonowaniu, a udowad¬nia to fakt, że podobne błędy w żywieniu powodują u różnych osób podobne zaburzenia i podobne choroby.
Zupełnie inaczej odżywiał się, tzn. inne popełnił błędy w ży¬wieniu, człowiek, który zachorował na chorobę Buergera, a in¬ne — chorujący na miażdżycę. Przy występującej obecnie ogrom¬nej różnorodności produktów spożywczych i przy ich dostępności, ilość i jakość popełnianych błędów w żywieniu jest prawie nie¬ograniczona, toteż i chorób jest bardzo dużo.
Głównym kryterium oceny jakości produktów stosowanych w żywieniu człowieka są proporcje między jego głównymi składni¬kami odżywczymi: białkiem, tłuszczem i węglowodanami. Naj¬ważniejszym wskaźnikiem ich przydatności dla człowieka jest ilość tłuszczów i węglowodanów przypadająca na l g białka. Różne proporcje między tymi składnikami różnią wartość odżywczą pro--duktów i powodują różne skutki dla jednostek i całych społe¬czeństw.
Na przykład ludzie spożywający rocznie 10, 30, 50, 90 lub 120 kg mięsa będą w każdej z tych grup spożywali pokarm o in¬nych proporcjach między głównymi składnikami odżywczymi i w każdej z tych grup będą innymi ludźmi. Będą wśród nich występowały zasadnicze różnice we wzroście, tuszy, zachowaniu, obyczajach, podejściu do innych ludzi i do otoczenia, wydajno¬ści pracy i sposobie myślenia.
Każdy układ proporcji między głównymi składnikami odżyw¬czymi powoduje wystąpienie określonego zapotrzebowania na biał¬ko, energię, witaminy i sole mineralne. Zmiana tego układu po¬woduje niemal automatycznie zmianę tego zapotrzebowania i inną sprawność mechaniczną organizmu.
Istnieją pewne proporcje optymalne, najlepsze z możliwych. Większe różnice w proporcjach między głównymi składnikami odżywczymi w stosunku do tych najkorzystniejszych powodują zwiększenie zapotrzebowania na białko, energię, składniki mine¬ralne i witaminy oraz bardziej upośledzają wydajność mechanicz¬ną organizmu.   
Plany budowy organizmów ludzkich, przekazywane w mate¬riale genetycznym, są doskonałe i przewidują nieograniczoną ilość rozwiązań alternatywnych, uruchamianych i realizowanych głów¬nie przez dostawę składników budulcowych i energii. Jakość ma¬teriałów, dokładność wykonania, metody budowy, ostateczna war¬tość budowanego organizmu, długość „cyklu budowlanego" za¬leżą już głównie od dostarczanych organizmowi składników, czyli od odżywiania.
Przy optymalnym żywieniu organizm człowieka budowany jest powoli (a im dłużej tym lepiej), z najlepszych materiałów, przy użyciu pracochłonnych, ale dokładnych metod. Takie budowanie wymaga dużej ilości energii, i to uzyskiwanej z najlepszych „pa¬liw".
Mleko kobiece, które dla niemowlęcia jest źródłem zarówno substancji budulcowych, jak i energii do prowadzenia ,,budowy", jest swoiste i nie zastąpi go żadne inne mleko, żadnego zwierzę¬cia. W mleku kobiety występuje znacznie więcej składników ener¬getycznych niż białka. W mleku kobiecym na 1 g białka przypada zawsze ponad 3 g tłuszczu. Dziecko żywione mlekiem matki, i to jak najdłużej, rośnie powoli, przeważnie wolniej niż żywione mlekiem krowim, ale nie ma obawy, że niekorzystny skład diety spowoduje pomyłki w „budowie". Dlatego dzieci karmione piersią są odporniejsze, mniej chorują i znacznie mniej stwierdza się u nich wad rozwojowych [14].
W technice nigdy nie buduje się maszyn czy silników dosto¬sowanych do różnych paliw, ponadto dostarczanych w zmiennych ilościach i proporcjach. Innym paliwem napędzana jest rakieta, a innym lokomotywa, i nie da się do nich paliw stosować wymien¬nie. Podobnie organizmy zwierząt i ludzi są zbudowane tak, że powinny korzystać z określonego, ale jednolitego „paliwa". Orga¬nizmy zwierząt trawożernych otrzymują jako prawie jedyne źródło energii — węglowodany; ale już nie jedzą tłuszczów. Zwie¬rzęta drapieżne zaś nie jedzą żadnych produktów zawierających węglowodany, a ich głównym źródłem energii są tłuszcze dostarczane w pożywieniu lub wytwarzane z własnych białek albo z bia¬łek dostarczanych w pokarmie.
Tak jak najbardziej szkodliwe w technice jest mieszanie pa¬liw, tak samo najbardziej szkodliwe w żywieniu człowieka jest mieszanie dwóch źródeł energii: tłuszczów i węglowodanów, a ściślej — niezachowywanie między nimi prawidłowych propor¬cji. Prawie wszystkie choroby, na które ludzie chorują, mają swą pierwotną przyczynę w nieprawidłowych proporcjach mię¬dzy głównymi składnikami odżywczymi: białkiem, tłuszczem i wę¬glowodanami. Przy określonych nieprawidłowych proporcjach człowiek może zachorować na nadczynność tarczycy, chorobę Buergera, stwardnienie rozsiane, gościec przewlekły postępujący, cukrzycę (typu I, insulinozależną)*) sklerodermię, nadciśnienie „samoistne", miokardiopatię przerostową, niektóre nowotwory. Ale człowiek chorujący na jedną z wymienionych wyżej chorób nie choruje równocześnie na miażdżycę czy migrenę. Dzieje się tak dlatego, że u chorujących na miażdżycę niedoczynność tar¬czycy, nadciśnienie miażdżycowe, kamicę wątrobową, chorobę zwyrodnieniową stawów, dnę, zakrzepy, zatory i zawały spowo¬dowane miażdżycą oraz udary mózgu pochodzenia miażdżycowego występują inne proporcje między głównymi składnikami odżyw¬czymi niż u chorujących na choroby wymienione poprzednio. Dla¬tego tamte choroby określane są jako „zespoły antymiażdżycowe". Podobnie prawie nie spotyka się chorych jednocześnie na neurastenię i chorobę wrzodową, bowiem przyczyną każdej z tych chorób jest odmienne odżywianie.
Chorujący na astmę oskrzelową czy inne choroby alergiczne żywią się również inaczej. W ich organizmach występują z tego powodu związki będące przyczyną wyższą choroby. Gdyby przyczyną chorób alergicznych były — jak się powszechnie sądzi — pyłki traw, kurz, sierść zwierząt czy inne alergeny, to przecież wszyscy ludzie stykający się z tymi alergenami powinni chorować na te same choroby alergiczne. Tak więc nie alergen jest przy¬czyną choroby, lecz właściwość organizmu, która powoduje wy¬stąpienie uczulenia na dany przedmiot czy inny czynnik.
Prawie wszystkie nowotwory spowodowane są również nieko¬rzystnymi proporcjami między głównymi składnikami odżywczy¬mi. Przy najbardziej korzystnym pokryciu potrzeb organizmu nie ma powodów, by jakaś komórka musiała się „zbuntować" i za¬mienić w nowotwór.
Człowiek odżywiający się w sposób optymalny będzie zawsze szczupły. Jeśli ktoś
ma nadwagę, oznacza to zawsze, że żywi się nieprawidłowo. Podobnie — jeśli ma próchnicę zębów, oznaczę to, że żywi się nieprawidłowo. Powszechnie przekonuje się nas, że przyczyną próchnicy zębów jest to, że ludzie nie dbają o higienę jamy ustnej, nie myją zębów. A przecież żadne zwierzęta drapieżne nie myją zębów, a nie chorują na próchnicę. Podobnie jest wśród populacji pewnych ludów*) żywiących się głównie serem, masłem, śmietaną, mięsem. Ludzie ci do starości zachowują zdrowe, białe zęby, choć nie znają ani szczotki do zębów, ani pasty.
Żywienie optymalne jest środkiem leczenia chorób spowodowanych
nieprawidłowym żywieniem, czyli prawie wszystkie stanowi leczenie przyczynowe. Oczywiście nie zawsze możliwy jest zupełny powrót do zdrowia. Uszkodzenia narządów i tkanek o małej lub żadnej możliwości regeneracji nie są możliwe do usunięcia. Ale zawsze możliwa jest znaczna poprawa wydolności i sprawności organizmu i prawie zawsze możliwe jest zatrzymanie choroby.
Wieloletnie doświadczenia dr Jana Kwaśniewskiego w leczeniu chorych pozwalało mi stwierdzić, że żywienie optymalne zatrzymuje postęp choroby w stwardnieniu rozsianym i bocznym zanikowym, a poprawia sprawność prawie u wszystkich takich chorych, u niektórych nawet w bardzo dużym stopniu. W chorobach alergicznych - w przypadkach niepowikłanych — powoduje szybkie wyleczenie, najczęściej już po kilku dniach od zmiany diety. W chorobie Buergera powrót do zdrowia jest szczególnie szybki. Po kilku dniach ustępują bóle spoczynkowe, szybko goją się owrzodzenia, ustępują zaburzenia w ukrwieniu.
Bardzo korzystne rezultaty uzyskuje się dietą optymalną u chorych na gościec przewlekły postępujący, sklerodermię, łusz¬czycę, chorobę zwyrodnieniową stawów, chorobę wrzodową, cho¬roby wątroby, trzustki i  jelit. W cukrzycy typu II następuje wy¬leczenie po 1 - 8 tygodniach. W miażdżycy tętnic, mózgu, serca i kończyn następuje również poprawa sprawności i ustępowanie zmian miażdżycowych, w niektórych przypadkach nawet szybka.
Leczeniu zalecaną dietą poddają się choroby serca, takie jak miokardiopatia, choroba wieńcowa, zaburzenia rytmu serca, niewydolność krążenia, stany po zawale. Stosunkowo szybko ustę¬pują dolegliwości, poprawia się wydolność serca, możliwe staje się odstawienie leków — w korzystnych przypadkach — już po 2 tygodniach od zmiany diety.
Nadciśnienie tętnicze poddaje się także leczeniu. W nadciśnie¬niu chwiejnym wyleczenie następuje po kilku dniach, w miaż¬dżycowym po okresie od kilku do kilkunastu tygodni.
Żywienie optymalne daje skuteczne efekty przy leczeniu oty¬łości. Jest niezwykle skuteczną dietą odchudzającą. Dla określenia wpływu tej diety na leczenie otyłości konieczne jest zrozu¬mienie różnic w reakcji ludzi na stres. Otóż w sytuacji stresowej, tj. przy silnym, gwałtownym zdenerwowaniu, niezależnie od przy¬czyny, ludzie mogą reagować w różny sposób: jedni — gwałtow¬nie tracą chęć do jedzenia, nawet wtedy, gdy tuż przed stresem odczuwali głód, to ci, którzy w zdenerwowaniu, nie mogą przełknąć ani kęsa", drudzy reagują na stres żarłocznością, tzn. w takiej samej sytuacji jak omówiona wyżej bezwiednie się¬gają po coś do jedzenia, muszą jeść, gryzą skórkę od chleba, jedzą byle jeść, nieważne co; i trzecia grupa, u której stres nie powoduje żadnych zmian w łaknieniu. Otóż u osób otyłych powstrzymujących się od jedzenia pod wpływem stresu i tych, u których stres nie ma wpływu na ilość zjadanych pokarmów, dieta optymalna powoduje spadek wagi w tempie około 6 kg miesięcznie, aż do uzyskania wagi należnej, tj. takiej, jaką dla danego osob¬nika przewidziała natura.
Otyli reagujący na stres żarłocznością ubywają na wadze w różnym tempie. W niektórych przypadkach u tych ludzi, mimo znacznej poprawy sprawności, nie następuje spadek wagi. Doty¬czy to przeważnie kobiet. Dzieje się tak dlatego, że nie wytwa¬rzają oni enzymu uwalniającego własne tłuszcze, co uniemożliwia  im spalanie nadmiaru tłuszczu z własnego ciała.
Czy wszyscy ludzie chorzy mogą rozpocząć żywienie optymal¬ne?
Niezupełnie. W warunkach domowych nie stosujemy żywie¬nia optymalnego u chorych na cukrzycę młodocianych — typu I, przyjmujących insulinę powyżej 30 j. na dobę. W cukrzycy typu II, nawet u chorych leczonych insuliną, można wprowadzić żywienie optymalne w warunkach domowych. Należy tylko co kilka dni badać poziom cukru we krwi i dostosowywać dawki przyjmowanego leku do tego poziomu, stopniowo zmniejszając je. Po spadku cukru we krwi poniżej 130 mg% można przerwać po¬dawanie leków. Przyczynowe leczenie cukrzycy żywieniem opty¬malnym trwa od 1 do 8 tygodni, w zależności głównie od wieku chorego.
Dla jasności należy powiedzieć, że istnieją dwa typy cukrzycy. Cukrzyca typu I, zwana młodzieńczą, zależna od insuliny, spo¬wodowana jest określonym, nieprawidłowym składem diety, w której ilość dostarczanych w pożywieniu węglowodanów przypa¬dająca na 1 g białka jest zbyt duża, co nie pozwala na spalenie dostarczonych węglowodanów w całości, gdyż do spalania węglo¬wodanów organizm zużywa duże ilości białka, a jego właśnie bra¬kuje. Nadmierne wydzielanie przez trzustkę insuliny, wymuszone dużą podażą w diecie węglowodanów, powoduje wytwarzanie przez organizm przeciwciał niszczących komórki trzustki wytwa¬rzające insulinę. Organizm wydala część węglowodanów (cukru) z moczem, bo nie może ich spalić bez insuliny. U części chorych, u których trzustka wytwarza zbyt mało insuliny, dawki poda¬wanej w zastrzykach insuliny bywają niewielkie. Tacy chorzy mogą wyleczyć się z cukrzycy, przechodząc na żywienie opty¬malne i stopniowo ograniczając ilość przyjmowanej insuliny, w zależności od poziomu węglowodanów (cukru) we krwi. Wy¬leczenie z cukrzycy w tym przypadku trwa od 5 dni do 6 tygodni i jest trwałe, pod warunkiem stałego stosowania żywienia opty¬malnego. Przyczyną cukrzycy typu I może być też uszkodzenie trzustki spowodowane innymi czynnikami, ale są to przypadki rzadkie.
Człowiek żywiący się tylko chlebem, na cukrzycę raczej nie zachoruje, ale gdy posmaruje chleb miodem i popije słodzoną herbatą — na cukrzycę zachorować musi.
Cukrzyca typu II też jest spowodowana określonym, nieprawidłowym składem diety, w której zachodzi bardzo szkodliwe zjawisko mieszania paliw, tj. tłuszczów i węglowodanów. Nie robi tego żadne zwierzę, gdyż przyroda nie przewidziała możliwości mieszania paliw u istot żywych. Tylko człowiek miesza dwa różne rodzaje paliw, tj. tłuszcze i węglowodany. Najbardziej szkodliwy poziom mieszania paliw daje żywienie, które dostarcza organizmowi po około 35—45% energii w tłuszczach i węglowodanach, przy 10% energii dostarczanej w białku. Taki organizm musi działać podobnie jak samochód, który dostaje połowę ,,kalorii" w benzynie, a połowę w mokrym drewnie.
W takiej diecie węglowodany są paliwem  „nie chcianym” trudnym do przetworzenia na tłuszcze i cholesterol, a gdy poziom węglowodanów we krwi wzrasta, ich część jest wydalana z mo¬czem i człowiek choruje na cukrzycę typu II. Wówczas jest „leczony" insuliną lub tabletkami wymuszającymi wytwarzanie wła¬snej insuliny, co zmusza, organizm do zamiany węglowodanów na tłuszcze i cholesterol, a to oczywiście wymusza zachorowanie na miażdżycę.
U niektórych chorych na kamicę wątrobową, przewlekłe zapalenie dróg żółciowych i trzustki, przewlekłe stany zapalne jelit, po wprowadzeniu żywienia optymalnego mogą pojawić się przej¬ściowo bóle, w pierwszych 2—3 dniach. W chorobie wrzodowej bóle z zasady nie pojawiają się. Jeśli jednak pojawiłyby się, można wówczas stosować leki rozkurczowe i proste preparaty ziołowe. U prawie wszystkich chorych czwartego dnia od zmia¬ny sposobu żywienia nie występują już dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.
Osoby odżywiające się w sposób optymalny nie chorują na katary, grypy, anginy, przeziębienia, inne choroby infekcyjne. Nie znaczy to, że do nich nie mają dostępu żadne bakterie ani zarazki chorobotwórcze, owszem, zarażają się nimi jak inni, ale silny system odpornościowy sprawia, że organizm sam likwiduje chorobę, zanim się ona rozwinie.
Ludzie ci mają dużo energii, częstokroć więcej niż wymaga od nich codzienny tryb życia, toteż wysiłek fizyczny jest dla nich przyjemnością, chętnie biegają i uprawiają sporty.
Życie to białko. Jakie białko — takie życie. W żywieniu człowieka najwyższą wartość biologiczną ma białko pochodzenia zwie¬rzęcego. Nie wszystkie białka zwierzęce mają taką samą wartość dla człowieka. Najlepiej jest, jeśli można zjadać białko o najwyż¬szej wartości biologicznej, można go bowiem zjeść mniej niż białka „gorszego", organizm mniej zużyje energii na jego przy¬swojenie. Większa ilość białka mniej wartościowego nigdy nie zastąpi mniejszej ilości białka bardziej wartościowego, podobnie jak dwie części zamienne do małego fiata nie zastąpią jednej, podobnej, ale do mercedesa.
Międzynarodowym wzorcem białka o najwyższej wartości biologicznej są białka*) pełnego jajka kurzego. Wszystkie inne białka są mniej lub bardziej, ale zawsze gorsze od białka w jajku.
Przy żywieniu optymalnym zapotrzebowanie organizmu na białko jest najniższe i nie przekracza 50—60 g na dobę dla dorosłego człowieka, w przeciętnych warunkach. Jest to dwa razy mniej niż średnio spożywa się obecnie białka w Polsce.
Źródłem szczególnie wartościowego białka są podroby — wą¬troba, nerki, móżdżek, serce, płucka, a także przetwory i wędliny podrobowe: salcesony, pasztetowa, pasztety. Są one znacznie bar¬dziej wartościowe pod względem odżywczym od tych rodzajów wędlin, które powszechnie uznaje się za najlepsze, a więc po¬lędwic i szynek.              
Sery, wszystkie ich rodzaje i gatunki, oraz inne produkty mleczne (śmietana) zawierają również białko o wysokiej wartości odżywczej. Powinny być, obok jajek, głównym źródłem białka dla człowieka.
Wbrew utartym poglądom białko mięsa nie jest białkiem naj¬wartościowszym; wymieniamy go więc na ostatnim miejscu, ro¬zumiejąc przez ,,mięso" mięśnie zwierząt rzeźnych. Nie nadaje się ono do budowy i przebudowy wątroby, nerek, mózgu, chrzą¬stek, stawów, tkanki łącznej, naczyń krwionośnych. Wprawdzie człowiek ma dużo mięśni, ale białka w mięśniach wymieniają się powoli, więc zapotrzebowanie na białko służące do ich budowy i odbudowy nie jest zbyt wielkie. Trzeba 180 dni, aby wymieniła się połowa białek mięśni, a tylko 10 dni, aby wymieniła się polo¬wa białek wątroby [2]. Z mięs najlepsze z punktu widzenia war¬tości odżywczych jest to, którego skład chemiczny jest najbardziej zbliżony do składu ciała ludzkiego. Zgodnie z tym najlepsze jest mięso wieprzowe. Mięso drobiu, a zwłaszcza ryb, jest mniej war¬tościowe. Przy tym białko z mięsa drobiu i ryb jest drogie.
Białka pochodzenia roślinnego nie nadają się dla człowieka odżywianego w sposób optymalny.
Głównym źródłem energii dla człowieka powinny być tłuszcze. Oprócz wartości kalorycznej bardzo ważna, podobnie jak przy białkach, jest ich wartość biologiczna. Sama wartość kaloryczna nie wystarcza do określenia, czy dany tłuszcz jest dla człowieka lepszy czy gorszy.
Najwartościowszy jest tłuszcz zawarty w żółtku jajka kurzego. Jego wartość biologiczna może być 4-krotnie większa niż innych tłuszczów zwierzęcych. Organizm kury przeznacza na jajko naj¬lepsze składniki i przekazuje je przyszłemu pisklęciu w możliwie małej objętości. To stanowi o tak wysokiej wartości biologicznej tłuszczów z żółtka i o ich bardzo silnej koncentracji.
Spożywając tłuszcze o wysokiej wartości biologicznej, orga¬nizm otrzymuje dodatkowo szereg biologicznie ważnych, gotowych związków, których sam nie musi wytwarzać. Wysoka war¬tość biologiczna spożywanych tłuszczów zmniejsza zatem zapo¬trzebowanie na białko, energię, witaminy i sole mineralne.
Żółtko jajka zawiera najwięcej choliny, cudownego amino¬kwasu o trzech grupach CH3 — związku o bardzo wysokiej war¬tości biologicznej i kalorycznej. Dość dużo choliny znajduje się także w podrobach, co wpływa na ich wysoką wartość odżywczą.
W podrobach znajduje się też dużo związków fosforowych — aktywnych, będących gotowym źródłem energii. Związki te można porównać do gotowych akumulatorów naładowanych energią. Zja¬dając żółtka jajek i podroby, uzyskujemy gotową energię, nad wytworzeniem której organizm nie musi się trudzić.
Bardzo dobre są również tłuszcze z mleka zawarte w maśle, śmietanie i serach pełnotłustych. Dobrymi tłuszczami jest smalec wieprzowy i gęsi, łój wołowy i tłuszcz z baraniny. Doskonałe pod względem biologicznym są tłuszcze zawarte w szpiku kostnym, wieprzowym i wołowym. Galen napisał takie zdanie: „Szpik jest to pożywienie najdoskonalej ze wszystkich wypracowane przez naturę".
Tłuszcze roślinne mają wartość kaloryczną zbliżoną do tłu¬szczów zwierzęcych, ale znacznie mniejsza jest ich wartość biolo¬giczna. Zjadając żółtko, boczek czy słoninę, oprócz czystego che¬micznie tłuszczu zjadamy także wszystkie potrzebne do spalenia tego tłuszczu enzymy, a ponadto witaminy i składniki mineralne, dokładnie w takich ilościach i o takiej jakości, jaka jest nam po¬trzebna do spalenia spożytego tłuszczu. Tłuszcze roślinne nie za¬wierają tych związków. Toteż aby spalić tłuszcze roślinne, orga¬nizm musi sam wytworzyć potrzebne do ich spalenia enzymy, a także uzupełnić potrzebne witaminy i składniki mineralne z in¬nych produktów spożywczych. Musi więc zużyć na ten cel określo¬ną ilość białka i energii. Z tłuszczów roślinnych stosunkowo dobre są tłuszcze zawarte w orzechach laskowych i włoskich, gorsze z orzechów kokosowych. Z olejów roślinnych najlepszy jest olej słonecznikowy i oliwa z oliwek, gorszy jest olej rzepakowy i sojo¬wy, a najmniej wartościowy, najbardziej szkodliwy jest olej ku¬kurydziany.
Błędny jest pogląd, że najlepsze dla człowieka są tłuszcze nienasycone, tj. płynne (oleje roślinne i rybne). Tłuszcze nasycone, a więc o konsystencji stałej (smalec, masło, łój) są nasycone wo¬dorem, a wodór jest najlepszym ze znanych paliw.
Im więcej wodoru zawiera cząsteczka tłuszczu, tym jego war¬tość kaloryczna jest wyższa.
Tłuszcze są więc tym lepsze, im łańcuch kwasu tłuszczowego jest dłuższy, a jedna grupa COOH przypada na możliwie dużo grup CH2. Dlatego bardziej wartościowe są tłuszcze twarde (im dłuższy łańcuch tłuszczowy, tym twardszy tłuszcz), maksymalnie uwodornione (im bardziej uwodorniony tłuszcz, tym twardszy), a zatem tłuszcze pochodzenia zwierzęcego.
Prawie wszystkie tłuszcze pochodzenia zwierzęcego zawierają wystarczającą ilość tak zwanych „niezbędnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych" i zgoła nie ma obawy, by mogło tych związków w diecie być za mało, jeśli spożywa się tłuszcze zwie¬rzęce. Najwięcej występuje ich w żółtku jajek, w boczku i w sło¬ninie.
Kwasy tłuszczowe o długości łańcucha powyżej 10 węgli*) są najlepszym źródłem energii dla człowieka. Tylko one są kiero¬wane bezpośrednio do krwi. Wszystkie inne tłuszcze dostarczane w pożywieniu muszą być poddane obróbce i przetworzone w wątrobie. A to kosztuje: wymaga dodatkowego zużycia białka, energii, witamin i składników mineralnych.
Nie jest dobrze, gdy człowiek zjada zbyt dużo białka w stosunku do tłuszczu. Przy żywieniu optymalnym staramy się tak dobierać potrawy, by na 1 g białka przypadało od 2,8 do 3,5 g tłuszczu. Dla ludzi pracujących fizycznie i uprawiających sport, ilość tłuszczu w stosunku do białka może być jeszcze większa, do 4,5 g.
Mimo, że będziemy spożywać tak dużo tłuszczu nie musimy obawiać się cholesterolu. Spożywany tłuszcz nie ma żadnego wpły¬wu na poziom cholesterolu we krwi, ani na rozwój miażdżycy. Człowiek żywiący się w sposób optymalny nie może przyswoić z pokarmu więcej niż 0,1 g cholesterolu na dobę [2], czyli 40% cholesterolu z jednego żółtka, gdyż tłuszcze, zwłaszcza na¬sycone wodorem, blokują skutecznie wchłanianie cholesterolu. Czy zje pół żółtka, czy pięć żółtek, jest to bez znaczenia, skoro i tak nie może przyswoić cholesterolu więcej niż z połowy jednego żółtka. Cholesterol i miażdżyca powstają jako efekt zupełnie in¬nych przemian organicznych, a przede wszystkim wyłącznie z węglowodanów. Będziemy jeszcze mówić na ten temat w dal¬szej części pracy.                            .
Są to związki zawierające jedną trzecią węgla i dwie trzecie wody. W technice paliwo o takim składzie nie nadaje się nawet do parowozu, 1 g wodoru daje po spaleniu 34,3 Kcal, 1 g węgla 7,87 Kcal, 1 g glukozy (węglowodanu) 3,73 Kcal. Niska war¬tość kaloryczna węglowodanów jest więc oczywista.
Człowiek może żyć długo i zdrowo bez jedzenia węglowoda¬nów, ale praktycznie nie jest to możliwe, bowiem i produkty pochodzenia zwierzęcego zawierają pewną ilość węglowodanów. Bez węglowodanów w diecie człowiek może wytworzyć potrzebną mu ilość węglowodanów z glicerolu i białka. Aby organizmu nie zmuszać do tego, lepiej jest dostarczać mu niewielką ilość węglo¬wodanów w pożywieniu. W jakich produktach można te węglowo¬dany dostarczać? Jest to sprawą w zasadzie dowolną. Liczy się ilość, której na dobę nie należy przekraczać. Dla człowieka do¬rosłego najkorzystniejszą ilością węglowodanów na dobę jest 30—50 g, granicą dopuszczalną 100 g na dobę, jeśli będą to węglo¬wodany złożone, tzn. skrobia, granicą szkodliwości dla zdrowia jest spożywanie ich powyżej 150 g na dobę.     
Podobnie jak białka i tłuszcze, tak i węglowodany jako poży¬wienie człowieka mogą być lepsze lub gorsze. Lepsze są węglo¬wodany w postaci skrobi. Wchłaniają się wolniej z przewodu po¬karmowego, nie powodują nagłych, a przez to szkodliwych, zwy¬żek poziomu glukozy we krwi. Ponadto ich wartość kaloryczna jest nieco wyższa, 1 g skrobi daje po spaleniu w organizmie czło¬wieka 4,12 Kcal, 1 g cukru buraczanego — 3,91 Kcal, 1 g glukozy i czy fruktozy (cukru owocowego) — 3,73 Kcal. Jak widać najmniej i wartościowym węglowodanem jest fruktoza, czyli cukier zawarty w owocach i w miodzie.
Od tłuszczu utyć nie można. Jest to technicznie niemożliwe.   
Człowiek tyje wyłącznie z węglowodanów. Tkanka tłuszczowa nie ma enzymu kinazy glicerolu, co uniemożliwia odkładanie tłuszczu z pokarmu.
Węglowodany nie są dobrym źródłem energii dla człowieka. U kogoś, kto spożywa
dużo węglowodanów, organizm musi w 50—90% przekształcać je na tłuszcze. Po co zmuszać organizm do zamiany węglowodanów na tłuszcze? Przecież proces ten wy¬maga dużego zużycia białka, witamin, soli mineralnych i energii, wymaga budowy całych zestawów enzymów niezbędnych, by mogła nastąpić zamiana węglowodanów na tłuszcz. Dlatego znacz¬nie lepiej i mądrzej jest spożywać tłuszcze gotowe. Z tłuszczów węglowodany powstać nie mogą. Z węglowodanów tłuszcze po¬wstają szybko.
U zwierząt i człowieka węglowodany spalane są dwoma głów¬nymi sposobami:
w szlaku heksozowym i w szlaku pentozowym. Nie wchodząc w szczegółowe omawianie specyfiki tych procesów, co wymagałoby dość skomplikowanego chemicznego wywodu, mo¬żemy stwierdzić, że szlak heksozowy jest długi i skomplikowany, wymaga wielu reakcji chemicznych, budowy wielu enzymów biał¬kowych, dużego zużycia witamin i składników mineralnych, ale daje więcej energii. W takim szlaku węglowodany spalane są głównie u zwierząt trawożernych i u ludzi odżywiających się głównie produktami zbożowymi. Do ludzi takich należą mieszkań¬cy Japonii, Chin, Indii, Pakistanu, Afryki. W tym szlaku spalania węglowodanów synteza cholesterolu jest prawie niemożliwa; jest 300 razy mniejsza niż przy ich spalaniu w szlaku pentozowym. U tych ludzi nie rozwija się miażdżyca.
Szlak pentozowy jest znacznie krótszy, zużycie składników mineralnych, witamin i enzymów o połowę mniejsze, ale energii powstaje mniej. Szlak pentozowy jest uruchamiany przy zbyt niskiej podaży białka, przy niskiej jego wartości, niskiej podaży witamin i składników mineralnych*), u ludzi cierpiących na ,,oty¬łość ubogich" **), u tych ludzi, mimo niskiego spożycia tłuszczów, rozwija się miażdżyca. A więc może wystąpić miażdżyca bez udziału tłuszczów zwierzęcych w pożywieniu. A one są niemal wyłącznie o tę chorobę obwiniane. Na miażdżycę chorują często słonie, a przecież nie jedzą one tłuszczów zwierzęcych i bardzo mało roślinnych.
W „otyłości bogatych" **) główną przyczyną przemiany dużej ilości węglowodanów w cyklu pentozowym jest obecność stosun¬kowo dużej ilości tłuszczów w diecie. W tym, przypadku im wię¬cej jest tłuszczów w diecie, im wyższa jest ich wartość biologiczna, tym więcej węglowodanów spożywanych równolegle z nimi bę¬dzie przetworzonych w szlaku pentozowym i więcej powstanie z nich tłuszczów i cholesterolu.
W otyłości, cukrzycy i miażdżycy węglowodany są przetwa¬rzane głównie w szlaku pentozowym. Do syntezy cholesterolu niezbędnie potrzebny jest nukleotyd adenozynodwufosfopirydynowy (NADPH2). Związek ten powstaje prawie wyłącznie w szla¬ku pentozowym przemiany węglowodanów. Im więcej węglowoda¬nów jest przetwarzanych w szlaku pentozowym, tym więcej po¬wstaje NADPH2, tym większa synteza tłuszczów i cholesterolu.
Wystarczy więc znacznie ograniczyć spożycie węglowodanów, by synteza NADPH2, a tym samym synteza tłuszczów i choleste¬rolu, była niewielka, nie mogła powstać miażdżyca. Już przy poziomie cholesterolu we krwi poniżej 140 mg% miażdżyca rozwijać się nie może.
U człowieka odżywiającego się w sposób optymalny, po usu¬nięciu niepotrzebnego cholesterolu z tętnic i wyleczeniu się z miażdżycy, poziom cholesterolu we krwi utrzymuje się na po¬ziomie 110—120 mg%, co jest normą poziomu cholesterolu we krwi u człowieka, i poziom ten nie powinien z wiekiem wzrastać. Taki poziom cholesterolu stwierdził Mann u Masajów.

Żywienie optymalne jest żywieniem tanim. Zapotrzebowanie na białko, energię, witaminy i składniki mineralne jest przy tym modelu żywienia najniższe. Człowiek je objętościowo niewiele, około 1/2 tej ilości, jaką spożywa przy żywieniu tradycyjnym.  
Ceny produktów spożywczych nie są wykładnikiem ich wartości odżywczej dla człowieka.
Jak już mówiliśmy, do życia potrzebne jest głównie białko i tłuszcz. Zamieszczone na końcu książki tabele podają zawar¬tość tych składników w poszczególnych produktach spożywczych.
Przy kupowaniu produktów żywnościowych nie kierujmy się reklamą, elegancją opakowania czy innymi podobnymi względa¬mi. "Pamiętajmy, że w produktach powinniśmy kupować to, co jest nam potrzebne do życia, tj. białko i tłuszcz. Kupujemy w produktach tylko te składniki i dbamy, by były możliwie naj¬wartościowsze i możliwie najtańsze. Kupujemy więc te produkty, które w 100 g zawierają najwięcej, białka i tłuszczu. Kupujemy te, które w 100 g mają najwięcej kalorii. Boczek jest znacznie lepszy od węgorza, a dużo tańszy. Z kilku produktów o zbliżonych  proporcjach między białkiem a tłuszczem lepsze będą produkty o większej wartości kalorycznej, przy uwzględnieniu ich wartości biologicznej i ceny. Nie kupujmy produktów o dużej zawartości wody, dużej ilości składników niejadalnych, małej wartości kalo¬rycznej. Woda jest wiele tysięcy razy tańsza w kranie niż w pomidorach czy ogórkach.
Żywienie optymalne nie wymaga dodatku soli kuchennej, gdyż wszystkie sole mineralne znajdują się w produktach dostarcza¬nych organizmowi. Oczywiście można odrobinę solić potrawy do smaku, zwłaszcza w początkowym okresie diety. Później przesta¬je się odczuwać brak soli, a produkty solone nie smakują.
Dobrze jest pić dużo płynów. Można pić wszystkie te napoje, w których zawartość cukru jest bardzo niska lub które nie zawierają cukru. Bardzo dobre są soki owocowe nisko słodzone lub nie słodzone; 2—3 łyżki na szklankę wody. Można pić herbatę i kawę, byle nie słodzone.                       
Do potraw zalecanych w diecie można stosować wszelkie przyprawy, jarzynowe i ziołowe, w rozsądnych ilościach.          
Już Pliniusz wiedział, że „korzystniej jest, w jakikolwiek bądź sposób zmniejszać to, co by żołądek obciążało" [33]. Nie zmuszajmy więc własnego organizmu do robienia tego, co możemy z produktem spożywczym zrobić poza organizmem. Obróbka kulinarna ma na celu przetwarzanie, nadtrawienie, uszlachetnianie  i koncentrację składników. A więc lepiej jest wszelkie produkty maksymalnie przetwarzać poza organizmem przez pieczenie, smażenie, duszenie, gotowanie, peklowanie, wędzenie, mrożenie, miele¬nie, rozdrabnianie itp., niż zmuszać organizm do bardziej skompli¬kowanego i dłuższego trawienia pokarmu. Bardziej przetworzo¬ne, uszlachetnione i skoncentrowane produkty będą zawsze lepsze niż produkty surowe i nie przetworzone.
Na żywienie optymalne należy przestawić się od pierwszego dnia w pełnym zakresie. Nie stosujmy żadnych okresów przejścio¬wych, nie zwiększamy powoli tłuszczów i nie zmniejszamy powoli węglowodanów. Takie postępowanie, zwłaszcza u ludzi starszych i chorych, może być niebezpieczne. Zjadać należy tyle pożywienia, na ile człowiek ma ochotę. Nie należy jeść „na siłę". Liczba posił¬ków na dobę jest zupełnie dowolna.
W dostarczanym pożywieniu powinno być możliwie jak naj¬mniej składników zbędnych, niepotrzebnych. Im lepsze produkty zjada człowiek, tym mniej wydala odpadów, tym mniej oddaje kału. Ilość wydzielanego kału powinna być 3—5 razy mniejsza niż się to przeciętnie spotyka u współczesnych ludzi. Błędny jest pogląd, że w pożywieniu powinno znajdować się dużo błonnika i pektyn, że należy jeść otręby czy kiełki zbóż. Są to produkty zbędne, obciążające przewód pokarmowy, a nie mające żadnych walorów odżywczych. Przy żywieniu optymalnym człowiek nie powinien mieć żadnych kłopotów ze stolcem. Z jednym zastrzeże¬niem: w okresie przejściowym u niektórych osób mogą pojawić się zaparcia. Można wówczas stosować proste, lekko przeczyszcza¬jące preparaty ziołowe. Zaburzenia te występują częściej u kobiet, zwłaszcza tęgich. Trwają od 2 tygodni do 3 miesięcy, a później ustępują.
Na zakończenie porad praktycznych należy zwrócić jeszcze uwagę na stronę społeczną diety optymalnej. Osoby podejmujące taki sposób żywienia muszą się liczyć z tym, ze będzie on budził komentarze otoczenia, nie zawsze przyjemne. Ludzie przekony¬wani niemal od urodzenia, że tłuszcz jest szkodliwy, często mają wytworzony odruch psychiczny. Na widok osoby jedzącej np. tłusty boczek (bez chleba) lub kawałek masła odwracają się z nie¬smakiem. Trzeba uczyć się z takimi sytuacjami i nigdy nie postę¬pować prowokacyjnie. Ponieważ jedzenie z punktu widzenia spo¬łecznego jest w naszej cywilizacji nie tylko zaspokajaniem fizjolo¬gicznych potrzeb człowieka, ale także często rytuałem i częścią obyczajowości, przy wszelkich wspólnych posiłkach powstają często sytuacje niezręczne i kłopotliwe. Trzeba wypracować sobie pewien sposób zachowania w takich sytuacjach. Powiedzmy jasno: nie dla nas stają się stołówki, zakłady zbiorowego żywienia czy restauracje, choć w tych ostatnich można czasem uzyskać na specjalne życzenie danie zgodne z zasadą żywienia optymalnego. Powstają też problemy z żywieniem, gdy znajdujemy się poza domem, gdy wyjeżdżamy w delegację służbową, na wczasy itp. W takich okolicznościach musimy sobie radzić samodzielnie. Nie mogą one powodować odstępstw od zasad prawidłowego żywienia, gdyż odstępstwa takie są dla organizmu bardzo niewskazane, mogą powodować zaburzenia w trawieniu, bóle brzucha i inne dolegliwości. Można to porównać do zachowania się samochodu dostosowanego do napędzania benzyną, do którego nagle wlejemy nierafinowaną ropę naftową.
Podejmując zatem zalecany sposób żywienia należy więc uwzględnić i tę stronę tego zagadnienia.
Po pewnym czasie żywienia optymalnego zaobserwujemy u siebie nie tylko zmiany fizyczne (zeszczuplenie, przypływ energii, dobre samopoczucie, głębszy i krótszy sen), ale także, na skutek zmian w chemii mózgu, korzystne zmiany w sposobie myślenia, większą odporność psychiczną, zdolność kojarzenia i oceny, szybkość refleksji. Może się zdarzyć, że zacznie razić nas to, co dotychczas uznawaliśmy za normalne, np. dziwić nielogiczność czyichś wypowiedzi, niecelowość działania, nieporadność przy rozwiązywaniu problemów, które nam wydają się proste. Sami czasem jesteśmy zaskoczeni, bo poprzednio, przed podjęciem diety, inaczej ocenialiśmy te same sytuacje i tych samych ludzi. Należy zdać sobie sprawę, że wszelkie usiłowanie wpływania na zachowanie i postępowanie osób odżywiających się odmiennie nie może być skuteczne, a może tylko uwikłać nas w konflikty i nieporozumienia z otoczeniem. Żadne tłumaczenie nie zmieni chemii mózgu, a zatem i jego czynności. Tylko podobne odżywianie móz¬gu może spowodować podobną jego czynność. Należy więc szukać w otoczeniu ludzi żywiących się optymalnie. Zdziwimy się, jak szybko znajdziemy z nimi wspólny język i wspólną płaszczyznę społecznych kontaktów.
A oto 10 praktycznych przykazań żywienia optymalnego:
I. Ilość zjadanego pokarmu jest dowolna. Przy żywieniu opty¬malnym bezbłędnie działają wewnętrzne, organiczne mechanizmy regulujące apetyt i poczucie sytości. Podobnie nie określa się liczby posiłków. Jemy wtedy, gdy odczuwamy głód, przestajemy jeść, gdy czujemy się najedzeni.
II. Białko spożywane jako materiał do budowy i wymiany komórek naszego ciała powinno być najwyższej wartości biolo¬gicznej, najbardziej chemicznie zbliżone do składu naszego ciała, zaś tłuszcze — jako źródło energii — powinny być głównie zwie¬rzęce, o najwyższej wartości biologicznej i kalorycznej.
III. Zachowujemy żelazną zasadę określającą proporcje mię¬dzy białkiem, tłuszczem i węglowodanami: na 1 g białka powinno przypadać w żywieniu od 2,8 do 3,5 g tłuszczu i od 0,6 do 0,8 g węglowodanów. Pod żadnym pozorem nie przekraczać 1,5 g węglo¬wodanów na 1 g białka. Przy doborze produktów korzystać z tabel umieszczonych na końcu tej książki.
IV. Staramy się przyrządzać potrawy proste, oszczędzając czas i energię, ale równocześnie produkty w tych potrawach powinny być maksymalnie przetworzone, a zawarte w nich składniki skon¬centrowane.
V. W pełni zaspokajamy pragnienie, nie ograniczając picia, ale pić tylko napoje bez cukru.
VI. Nie trzeba liczyć kalorii w naszym pożywieniu. Wystarczy zachować zalecone proporcje między białkiem, tłuszczem a węglo¬wodanami, by ilość spożywanych kalorii, różna dla każdego czło¬wieka, była taka, jaką nasz organizm potrzebuje. Kalorie liczymy tylko przy kupowaniu żywności.
VII. Życie bez ruchu nie jest życiem. Starajmy się ruszać. Gospodarka energetyczna ustroju, bardzo sprawna w normalnym życiu, może zawieść przy dużym obciążeniu wysiłkiem fizycznym, a zwłaszcza psychicznym. Nasz mózg potrzebuje wtedy dużo ener¬gii, ale — nie energii z węglowodanów. Stosując w codziennym życiu pewien trening ruchowy, trzeba przygotować własny orga¬nizm do umiejętności nagłego zwiększenia energii w przypadku gwałtownego zapotrzebowania na nią przez serce czy mózg. Większy wysiłek trzy razy w tygodniu po godzinie będzie wystar¬czający. Przy diecie optymalnej wysiłek ten powinien sprawiać nam przyjemność, a podjęcie go nie powinno wywoływać w nas odruchu niechęci.
VIII. Na wszystkim można i trzeba oszczędzać, ale nie można oszczędzać na jedzeniu. Własnego organizmu oszukać się nie da. Żyjemy tylko raz. Obowiązkiem każdego człowieka wobec siebie, rodziny i własnego kraju jest dbanie o własne zdrowie i o maksy¬malne przedłużenie pełnosprawnego życia. Oszczędzanie w żywie¬niu optymalnym — to wybieranie z produktów o równej war¬tości odżywczej — tych, które są najtańsze.
IX. Nie wolno „łamać" zaleconej diety: albo należy stosować ją dokładnie i stale, albo w ogóle jej nie podejmować. Żywienie się tydzień optymalnie, a drugi tydzień „tak sobie" — daje więcej szkody niż pożytku. Każdy produkt uznany w żywieniu optymal¬nym za niejadalny po spożyciu musi spowodować w organizmie niekorzystne skutki. Po dłuższym stosowaniu żywienia optymal¬nego, organizm np. po nagłej dużej dawce cukru może reagować tak jak po zatruciu. Mogą wystąpić bóle brzucha, biegunka, złe samopoczucie. Spożywanie produktów, które do żywienia człowieka nie nadają się, jest postępowaniem bezrozumnym. Nie należy tego czynić.
X. Nie należy głodzie się ani pościć. Posty niszczą ciało i umysł człowieka, skracają życie. Głodzenie człowieka jest formą zabija¬nia go. Poszczenie — to prosta droga do słabości ciała i ducha oraz do wszelakich chorób. Wiedział już o tym mądry Rabelais pisząc [35]: „W poście jest posiew wszelakich chorób; to prawdzi¬we ich gniazdo, naturalna i płodna wylęgarnia wszelakich cier¬pień. A jeszcze zważcie, że jeżeli post zżera ciało, takoż i duszę doprowadza do oszołomienia. Wówczas diabły odprawiają swoje nabożeństwa: obłudniki wychodzą na żer, świętoszki mają swoje wielkie dni, swoje sesje, stacje; odpusty, spowiedzi, biczowana, przeklinania.”


W 1987 r. prof. dr Henryk Rafalski z Katedry Higieny Akademii Medycznej w Łodzi przedstawił dotychczasowe wyniki współpracy Zakładu Żywienia Człowieka tej Akademii z lek. med. Janem Kwaśniewskim, które datowane były  już od ponad 10 lat. Za jej początek należy uznać powołanie z inicjatywy ówczesnego Premiera Rządu Piotra Jaroszewicza specjalnej komisji do oceny wyników badań prowadzonych przez J. Kwaśniewskiego. Prof. Dr Henryk Rafalski był członkiem tej komisji, której przewodniczył prof. Dr J. Aleksandrowicz. Od tej chwili lek. J. Kwaśniewski pozostawał z nami w dość ścisłym kontakcie, biorąc m.in. czynny udział /wygłaszanie referatów/ w seminariach odbywających się w naszej Katedrze oraz we współpracującej z nami I Klinice Chorób Wewnętrznych naszej uczelni. Uczestniczył też aktywnie w opracowaniu założeń merytorycznych, organizacyjnych i metodycznych tematu badawczego pt. „Wpływ diety niskowęglowodanowej na stan zdrowia, stan odżywienia oraz przemianę lipidów i azotu w organizmie”, wykonywanego w ramach problemu resortowego Ministerstwa Zdrowia i  Opieki Społecznej „Optymalizacja żywienia ludności”, a koordynowanego przez Instytut Żywności w Warszawie. Należy dodać, że pojęcie „dieta niskowęglowodanowa” odpowiada pojęciu „dieta optymalna”, stosowanemu przez J. Kwaśniewskiego.
    Badania wstępne, przeprowadzone na zwierzętach doświadczalnych wykazały, że dieta niskowęglowodanowa obniża w sposób istotny poziom cholesterolu oraz innych lipidów we krwi.
    Następne badania przeprowadzone już na dorosłych mężczyznach, cierpiących na choroby układu krążenia, w ścisłej współpracy z I Kliniką Chorób Wewnętrznych oraz z Zakładem Diagnostyki Laboratoryjnej Instytutu Patologii naszej uczelni. Wykazały one, że dieta niskowęglowodanowa, stosowana przez okres 6 miesięcy spowodowała istotny spadek masy ciała u osób z nadwagą, a ponadto:
a)    nie spowodowała uchwytnych niekorzystnych zmian w stanie zdrowia /ocenianym na podstawie szerokiego zestawu badań laboratoryjnych i klinicznych/;
b)    spowodowała uchwytne korzystne zmiany w stanie zdrowia badanych mężczyzn.
Zaliczyć do nich należy m.in. /poza obniżeniem masy ciała/:
-    poprawę sprawności fizycznej;
-    poprawę wydolności układu krążenia;
-    złagodzenie objawów choroby wieńcowej;
-    poprawę sprawności narządu oddechowego.
W okresie 6 miesięcy przestrzegania diety nie ujawniły się u badanych objawy
Ketozy hipercholostorolomii oraz hiporurikemi, które stanowią główne zastrzeżenia przeciwko stosowaniu diety niskowęglowodanowej.
    Należy dodać, że przed nami badania nad wpływem diety „optymalnej” przeprowadził na szczurach zespół pod kierunkiem prof. Dr S. Bergera /SGGW/, który wykazał m.in. korzystny wpływ tej diety na funkcjonowanie ośrodkowego układu nerwowego /mózgu/ u szczurów.
    Podane wyżej fakty stanowią dobry przykład wiedzy lek. J. Kwaśniewskiego w zakresie nauki o żywieniu oraz umiejętności korzystania z niej w celach praktycznych.
    Nie posiadam natomiast własnych doświadczeń w zakresie stosowania prądów selektywnych, ponieważ nie leży to w obrębie mej specjalności. Mogę jedynie stwierdzić, że założenia tej metody nie są sprzeczne z podstawową wi8edzą z dziedziny fizjologii /zwężanie lub rozszerzanie naczyń krwionośnych pod wpływem unerwienia współczulnego lub przywspółczulnego/.
    Reasumując: w oparciu o badania własne oraz znajomość wyników leczniczych uzyskiwanych przez lek. J. Kwaśniewskiego uważam, że posiada on kwalifikacje /wiedzę i praktykę/ upoważniającego do prowadzenia placówki przeznaczonej do nauczania i praktycznego stosowania wiedzy naukowej o żywieniu człowieka. Uważam za celowe zorganizowanie placówki w projektowanej formie organizacyjnej, mogącej zapewnić wysoką efektywność działania, bez zbędnych obciążeń biurokratyczno-administracyjnych.

    Dzięki przedstawionym wyżej wynikom badań, dr Jan Kwaśniewski mógł otworzyć i prowadzić w Ciechocinku Akademię Zdrowia „ARKADIA”. Ówczesny prezes Związku Młodzieży Wiejskiej pan Zbigniew Niemczynowicz mógł bez obawy zgodzić się na wyeksponowanie stosownego szyldu w firmie jaką była wtedy „Agrotechnika”.
Od tamtego czasu nikt (żaden instytut naukowo-badawczy ani żaden uczony) nie podważył tych badań. Bo żywienie optymalne prawidłowo stosowane nie może szkodzić a pomaga w każdym przypadku. Obecnie, lekarze optymalni mogą również korzystać treści tego pisma, gdyż do tej pory nie przeprowadzono żadnych innych badań nad skutecznością diety optymalnej.

| Dodał: admin | Data: Poniedziałek 2008-08-04 19:12:03 |